as_czerwony.jpg
HomePrasa o nas

Wszystkie tworzone duże i małe - KRZYSZTOF RÓŻYCKI
zdjęcia: autor

DANE: 26 czerwca 2006r.

W polskim lecznictwie weterynaryjnym ziściło się marzenie prawdziwych liberałów. Nie znajdziemy tu ani jednej państwowej czy publicznej lecznicy. Sto procent to placówki prywatne

Jedną z największych i najnowocześniejszych leczniczych lekarzy weterynarii w kraju jest łódzki „As”. Spółka ma dwie placówki, zatrudnia 15 lekarzy, kilku pracowników usług pomocniczych. Rocznie odnotowuje 35 tysięcy wizyt użytkowników, aw bieżącej kartotece zgromadziła dane 37 tysięcy zwierzątaków. Właściciele są dwaj lekarze: Jarosław Balcerak i Grzegorz Malecki. Obaj panowie poznali się przed laty, pracując w łódzkim Zoo.
Bardzo szybko uznaliśmy, że chcieliśmy pójść na swoje - wspomnienia dr Balcerak. Jeszcze w 1987 roku rozpoczęliśmy naszą praktykę, stając się torbaczami ". Otrzymali wypowiedzenia. Jeszcze w sylwestra 1989 roku byli pracownicy budżetowi, spotkali się już musieli radzić sobie sami.
- Bardzo szybko, bo 1 kwietnia, przy ulicy Sienkiewicza, w samym centrum miasta, w wynajętym garażu, otworzyliśmy pierwszą pierwszą pierwszą pierwszą lecznicę - dodaje Grzegorz Malecki. - Były to czasy, gdy w naszej milionowej aglomeracji weterynarze są dostępne do dyspozycji tylko jeden aparat rtg. Czasem więc musieliśmy korzystać z uprzejmości radiologów ze szpitala Kopernika. Po kryjomu wnosiliśmy na oddział, na noszach, przykrytym prześcieradłem psa czy kota.
Rok później firma wykorzystujeaciła się o drugiej, tym razem razem leczniczej na osiedlu Retkinia. Tu na 90 metrach powierzchni znajduje się sala operacyjna i dwustanowiskowy gabinet.
- Jednak cały czas naszym marzeniem było zbudowane od podstaw w centrum firm, nowoczesnego lokalu - mówi dr Malecki.
Szukanie działki trwało kilka lat. Ostatecznie w tym roku przy ulicy Składowej oddano do użytku lecznice. która może być przedmiotem zazdrości weterynarzy z najbogatszych państw Unii.

Wszystko dla klienta

380 metrów powierzchni użytkowej. Na parterze recepcja, poczekalnia i trzy gabinety. Za zamkniętymi drzwiami część kliniczna. Duża sala operacyjna, wyposażona w nowoczesny stół i lampy operacyjne, gabinet rentgenowski, mała sala zabiegowa, przygotowalnia.

Na pierwszym piętrze obejmuje laboratorium, pokój lekarski, socjalny, sala konferencyjna, toalety z odległościami i gabinet szefów. Nie licząc wyposażenia, nowa placówka kosztowała ponad milion złotych. Wyposażenie „As” może konkurować z usługami opieki zdrowotnej w klinice są dwa rentgeny, aparaty usg, Ekg. i do narkozy wziewnej, endoskopy, urządzenie do krioterapii, inkubatory, instalacja tlenowa. „As” specjalizuje się w ochronie zwierząt. Psy i koty obejmują ponad 90%. Reszta przypada na węże, żółwie, świnki morskie, jaszczurki i ptaki.


Sala operacyjna niewiele różni się od tych, jakie spotykamy w normalnych szpitalach.

- Gdy przed laty zaczynają pracować w zawodzie, wśród naszych klientów dominują psy, koty obejmują najwyżej 5% - uwzględni Balcerak. - Nawet w dużych miastach rozpowszechniano krzywdzące dla nich mity. Najbardziej drastyczny, jaki pamiętam, mówił, że podczas snu ksiądz został zagryziony przez kota, który rzucił się na jego „jabłko Adama”. Równie często powtarzano brednie o zagryzaniu niemowląt. Dziś na szczęście kot nie ma już tak czarnego PR i dlatego w polskich mieszkaniach jest ich tyle samo, co psów.
„As” współpracuje z ogrodami zoologicznymi.W Gdańsku Balcerak i Malecki brali udział w operacjach hipopotama. W Łodzi przeprowadzali zabieg stomatologiczny u słonia i wykonali badanie usg. śnieżnej panterze.
- Możemy się też pochwalić poskładaniem geparda, który doznał złamania kości promieniowej i łokciowej. Założyliśmy mu implant - przejść Malecki. - Wszystko przepięknie się zagoiło i jestem przekonany, że dziś gepard, gdybym tylko miał miejsce na rozbieg, mógł spokojnie rozwinąć prędkość 90, a może i 100 kilometrów na godzinę.
- W naszej branży bardzo wiele zależy od właścicieli zwierząt - dodaje Balcerak. - Chory ptak prawie zawsze chowa głowa pod skrzydłem. Problem w tym, że weterynaria zna ponad tysiąc jednostek chorobowych ptaków.Zwierzę nie powie, jak się czuję, gdzie boli, dlatego tak ważny jest wywiad, rozmowa z właścicielem. Trzeba dokładnie zaplanować, co zwierzętaak jadł, kto był w domu, co zmieniło się w jego zależności.
Polska weterynaria nie obejmuje transplantacji na narządach. Nie można operować mózgu, a operacje na otwartym sercu są domenami placówek akademickich. " - Mieliśmy Kiedyś Pacjenta, sznaucera miniaturkę, Który byl w drugim stadium Choroby nowotworowej - wspomnienia dr Małeckiego. -. Właściciel Nie godził SIĘ na JEGO uśpienie, JEGO Żona byla wag ciąży, danego Na mógł Być U Ciebie Zbyt Dużym stres Po Operacji zastosowaliśmy Chemie , nie jesteśmy zbyt wielkim nadzieją.A jednak możesz nazwać się psem szczęścia w dość znanej formie, żył jeszcze przez półtora roku. - Jeszcze nie tak dawno, nawet u ludzi wierzyło w teorię, że operacja musi boleć - mówi Jarosław Balcerak  - dziś powstają kliniki walki z bólem i te tendencje są obowiązkowe także w weterynarii. Stosujemy bardzo nowoczesne, wielostopniowe procedury, starając się ulżyć w myślach jak to tylko możliwe.

Każdy pyta o cenę

Na ratowanie właściciel nie żałował grosza - mówi dr Malecki. - Paradoksalnie bardzo często się zdarza, że ludzie utrzymują się z hodowli rasowych kotów i psów, którzy są na nich zarabiają tysiące złotych, gdy ich podopiecznym przytrafi się nieszczęście, niemożliwy jest ich ratunek decydują się na eutanazję. A co do węża miałem kiedyś taki przypadek, gdy właściciel chciał, żebym uśpił zdrowego boa, tłumacząc, „że nie spodziewałem się, że gad urośnie do tak dużej wielkości”. Oczywiście odmówiłem i przekazałem zwierzę do profesjonalnej hodowli. Mimo bariery cenowej poziom rentowności firmy wynosi około 20%. W ostatnich latach "As" musi rywalizować z coraz większą konkurencją. W samej Łodzi działa blisko 80 mniejszych i większych lecznic, a w Okręgowej Izbie Lekarsko - Weterynaryjnej jest zrzeszonych ponad 800 lekarzy.

Łatwy biznes

- Powszechnie uważa się, że weterynaria to świetny stosunek biznesu - mówi dr Balcerak w biegłym roku w pewnej uczelni o jedno miejsce ubiegało się 11 kandydatów. Tymczasem jest to zawód wymagający ciężkiej pracy, w którym trzeba być niezwykle dyspozycyjnym i kształcącym się przez całe życie. O sukcesie firmy przede wszystkim decydują umiejętności lekarzy. Płace w spółce są tajemnicą. Wiadomo jednak, że są dość wysokie. - Mamy bardzo dobrą, zgraną załogę, której staramy się zapewnić jak najlepsze warunki pracy, płacy i szkolenia. To sprawia, że niektórzy są z nami już 12 lat. Mimo to wielu naszych dawnych pracowników założyło własne lecznice i nie można mieć ich na pretensji - wyznaje Jarosław Balcerak. Można wymienić, że przez 16 lat istnienia „Asa " wyprodukowaliśmy "bardzo dużo lecznic. W Krakowie, Szczecinie, Olsztynie, Gdańsku i przede wszystkim w Łodzi. Te ostatnie są oczywiście dla nas pewną konkurencją, ale jakoś sobie radzimy. Musimy być po prostu jeszcze bardziej profesjonalni. W weterynarii specjalizacje wyglądają inaczej niż w klasycznej medycynie. Wykształcenie neurochirurga specjalizujące się w badaniach ptaków, nawet w bogatych krajach, mijałoby się z celem. Podstawowe specjalności weterynaryjne to: choroby małych zwierząt, psów i kotów, drobiu i ptaków ozdobnych, zwierząt egzotycznych, futerkowych, koni, trzody chlewnej, przeżuwaczy, owadów użytkowych, chirurgia, radiologia i rozród zwierząt. Prócz specjalności weterynaryjnych staramy się jednak, żeby w naszej klinice koledzy specjalizowali się w tych kierunkach, które szczególnie lubią i są w nich mocni - dorzuca Balcerak. – Mamy, więc wybitnych ortopedów czy dermatologów, którzy jeżdżą na szkolenia, sympozja, cały czas kształcą się w wybranych kierunkach.

Szefowie spółki twierdzą, że osiągnęli już to, co zamierzali. Nie myślą o ekspansji na inne miasta. Pragną jedynie kupować coraz nowocześniejszy sprzęt i doskonalić wiedzę swoją i zatrudnionych specjalistów. - Myślę, że jako lekarze jesteśmy spełnieni - mówi Malecki. - Kiedyś właściciel leczonego w Asie "psa powiedział, że chciałby w szpitalu spotkać się z taką opieką, jaką u nas miał dla swojego zwierzaka.

„KOT” nr 2 (6) Luty 2006

Konkurs grubasów

11 stycznia 2006 r. W łódzkiej siedzibie "Expressu Ilustrowanego" odbył się finał konkursu na najcięższego kota. Zgłosiło się ponad 100 kotów z Łodzi i okolic. Co prawda właściciele ważąc swe pociechy, często chyba zapominali sami zejść z wagi. Ale szacowna komisja, w składzie, które są dostępne dla lekarzy z Zespołem Lecznic Weterynaryjnych „AS” w Łodzi, - Jarosław Balcerak i Grzegorz Malecki - oraz redaktor naczelny KOTA, Albert Kurkowski,  przekonanie opiekunów kotów o zbawiennych właściwościach dietetycznych i związanych z odchudzaniem zapasowych zwierząt, które są przeznaczone do zorganizowania tego konkursu przez redaktor Agnieszkę Jedlińską-Szczepanik z „Expressu Ilustrowanego”. Najcięższym kotem okazał się dziewięcioletni MISIO,  Barbary Lewandowskiej-Jędrzejewskiej, który ważył 11, 81 kg, na drugim miejscu uplasował się czteroletni FLABER Jadwigi Tonkiewicz z wagą 10, 30 kg, na miejscu o długiej długości, ośmioletni DISEL z identyczną wagą jak poprzednik. W tym wypadku o podziale miejsc zadecydowała nie waga, lecz temperament. Najcięższą kocią damą okazała się wyróżniona pięcioletnia MISIA, Jadwigi Bigoszewskiej. Zwycięzca otrzymany od Lecznic "AS" specjalizacja karmy odchudzające, a KOT podarował całą trójce finalistów komplety wszystkich naszych klientów. Cieszy fakt, że konkurs ten okazał się mądrą zabawką, nie promowano w nim zapasowych kotów, ale problemy z otyłych zwierząt i poradzono właścicielom, jak należy walczyć z nadwagą używaną ucznia. Na drugim miejscu uplasował się czteroletni FLABER Jadwigi Tonkiewicz z wagą 10, 30 kg, a na miejscu końcowym długowłosy, ośmioletni DISEL z identyczną wagą jak poprzednik. W tym wypadku o podziale miejsc zadecydowała nie waga, lecz temperament. Najcięższą kocią damą okazała się wyróżniona pięcioletnia MISIA, Jadwigi Bigoszewskiej. Zwycięzca otrzymany od Lecznic "AS" specjalizacja karmy odchudzające, a KOT podarował całą trójce finalistów komplety wszystkich naszych klientów. Cieszy fakt, że konkurs ten okazał się mądrą zabawką, nie promowano w nim zapasowych kotów, ale problemy z otyłych zwierząt i poradzono właścicielom, jak należy walczyć z nadwagą używaną ucznia. Na drugim miejscu uplasował się czteroletni FLABER Jadwigi Tonkiewicz z wagą 10, 30 kg, a na miejscu końcowym długowłosy, ośmioletni DISEL z identyczną wagą jak poprzednik. W tym wypadku o podziale miejsc zadecydowała nie waga, lecz temperament. Najcięższą kocią damą okazała się wyróżniona pięcioletnia MISIA, Jadwigi Bigoszewskiej. Zwycięzca otrzymany od Lecznic "AS" specjalizacja karmy odchudzające, a KOT podarował całą trójce finalistów komplety wszystkich naszych klientów. Cieszy fakt, że konkurs ten okazał się mądrą zabawką, nie promowano w nim zapasowych kotów, ale problemy z otyłych zwierząt i poradzono właścicielom, jak należy walczyć z nadwagą używaną ucznia. W tym wypadku o podziale miejsc zadecydowała nie waga, lecz temperament. Najcięższą kocią damą okazała się wyróżniona pięcioletnia MISIA, Jadwigi Bigoszewskiej. Zwycięzca otrzymany od Lecznic "AS" specjalizacja karmy odchudzające, a KOT podarował całą trójce finalistów komplety wszystkich naszych klientów. Cieszy fakt, że konkurs ten okazał się mądrą zabawką, nie promowano w nim zapasowych kotów, ale problemy z otyłych zwierząt i poradzono właścicielom, jak należy walczyć z nadwagą używaną ucznia. W tym wypadku o podziale miejsc zadecydowała nie waga, lecz temperament. Najcięższą kocią damą okazała się wyróżniona pięcioletnia MISIA, Jadwigi Bigoszewskiej. Zwycięzca otrzymany od Lecznic "AS" specjalizacja karmy odchudzające, a KOT podarował całą trójce finalistów komplety wszystkich naszych klientów. Cieszy fakt, że konkurs ten okazał się mądrą zabawką, nie promowano w nim zapasowych kotów, ale problemy z otyłych zwierząt i poradzono właścicielom, jak należy walczyć z nadwagą używaną ucznia.

Azorowi paszport nie wystarczy - (lub)

DANE: 1 PAŹDZIERNIKA 2005R., ŹRÓDŁO: DZIENNIK ŁÓDZKI

Blisko 2 tysięcy regionów regionu łódzkiego wyrobiło już paszporty dla psów, kotów i fretek. Sam paszport jednak nie wystarczy, aby bez komplikacji w wietrze swojego ulubieńca do innego kraju.

- Zwierzęta muszą mieć dodatkowo wszczepiony czip z danymi lub tatuaż na uchu - dostarczyć Jarosław Balcerak z leczniczymi weterynaryjnej.

Paszporty wydawane są w 82 lecznicach weterynaryjnych w województwie. Tam też możesz wszczepić czip, który kosztuje 70 złotych, a paszport 51 złotych. Tatuowanie uszu psów zajmują się wiązaniem kynologicznym.

- Chociaż Straż Graniczna nie ma podstawowych uprawnień do sprawdzania psich paszportów i wymagań tego nie robi, nie należy o nich Mariusz Skrzyński z Lubuskiego Oddziału Straży Granicznej. - Takiego dokumentu mogą zażądać nasi sąsiedzi na granicy albo usługi w każdym kraju Unii Europejskiej.

Wśród zwierząt, które zostały opracowane, 70 procent obejmuje psy, dla fretek wydano w zakresie tylko kilku dokumentów.

Paszporty dla zwierząt domowych wymagane są w Unii Europejskiej, z wyjątkiem Wielkiej Brytanii, Irlandii oraz Szwecji, gdzie obowiązują odrębne przepisy.

Burek w pasach - (KB)

DANE: 12 LIPCA 2005R., ŹRÓDŁO: EXPRESS ILUSTROWANY

fot. Łukasz Kasprzak

Po psich piżamkach, bucikach i perfumach, na rynku pojawiły się pasy samochodowe dla czworonogów.

- To obejmujące szelki, w których ubiera się pies, a ich końcówka wpina się w uchwyt na pasy - mówi Jarosław Balcerak z lecznicy weterynaryjnej. - Przewożę w ten sposób używany czworonoga. Pasy nie krępują ruchów zwierzęcia, a wykorzystywane są mu bezpieczeństwo, np. podczas gwałtownego transferu. Przypięty pasami pies nie biega po fotelach i nie rozprasza kierowcy.

- Zainteresowanie pasami jest spore, szczególnie teraz, w czasie wakacji - zarekomendował sprzedawca ze sklepu zoologicznego w jednym z hipermarketów. - Szelki są w różnych rozmiarach i kosztu

Przyjaciel, który nigdy nie zdradzi - Agnieszka Mikołajczyk

DANE: 1 CZERWCA 2004R., ŹRÓDŁO: DZIENNIK ŁÓDZKI

Zdaniem weterynarzy i psychologów, dzieci mogą wychowywać się ze zwierzętami. Uczą się w ten sposób uwzględniać a przede wszystkim okazując miłość.

- Nie jest ważne: pies, kot, papuga czy świnka morska. Najważniejsze, żeby dzieci potrafiły opiekować się zwierzątami. Zadaniem rodziców jest pomoc w tym swoim pociechom - mówi Jarosław Balcerak, weterynarz. - Dzieci ze podopiecznymi wychowują się o wiele lepiej. Uważam, że każdy maluch powinien mieć zwierzaka. Inna sprawa, gdy mamy do czynienia z alergią. Ale wielu rodziców i lekarzy postępuje zbyt pochopnie, zobowiązując pozbyć się zwierzaka przy pierwszych objawach choroby. Najpierw musisz zrobić testy, dopiero, gdy będziesz mieć pewność, na jaki alergen jest się uczulonym trzeba zastosować odpowiednie kroki.

Żółw dla alergika

Nawet alergicy mogą opiekować się tymi zwierzętami. Żółw czy rybki też potrafią być kochane.

Może nie można wyjść z nich na spacer czy nie są ekspresyjne w wyrażaniu uczuć jak pieski czy kot, ale też można je pokochać. Wymagają opieki zdrowotnej, karmienia i są całkowicie bezbronne w kontakcie z ludźmi. Dlatego tak ważne jest, aby trafiły w odpowiednie ręce.

Kiedy jest najlepszy czas na kupno czworonoga?

- Zawsze. Polecam już matkom w ciąży, żeby wziąć do domu psa. Przy kontakcie ze zwierzęciem od urodzenia jest mniejsze ryzyko wystąpienia alergii. Idealną sytuacją jest, kiedy to małe dziecko wychowuje się ze szczeniakiem. Potem uczą się razem, dziecko biegając za psem rozwija się lepiej ruchowo. Od małego uczy się delikatności, obejmuje. Rozwijaj się w dziecku pozytywne uczucia, widzisz, że kiedy pogłaszcze pieska, ten się cieszy - opowiada Katarzyna Pietrasiak, weterynarz z łódzkiego schroniska przy ul. Marmurowej.

Ryby też mają głos

Ciągle się wydaje, że chomik czy świnka morska sprawność mniej problemów niż pies czy kot, niekoniecznie tak musi być.

- Jeśli chomik będzie cały dzień przebywał w klatkach z kołowrotkiem, będzie miał naprawdę kiepskie życie - wymaga Jarosław Balcerak. - Takim małym stworzeniem trzeba się opiekować bardzo troskliwie. Czyścić akwarium, wyprowadzać na spacer po domu, karmić, poić. Rodzice muszą zdawać sobie sprawę z tego, że są tego, że chomiki żyją krótko, około trzech lat. I kiedy nadchodzi ich koniec, dla maluchów często jest to bardzo dramatyczne przeżycie.

Są rasy psów szczególnie polecane dla dzieci. To labradory, boksery i owczarki niemieckie - cierpliwe, posłuszne, lubiące zabawy z najmłodszymi. Zdaniem wielu miłośników psów najlepszy jest po prostu kundel.

Decydując się na posiadanie kota, musisz wiedzieć o tym, że koty to indywidualiści, lubią chodzić własnymi ścieżkami. Większość "psie" są persy. Ale od kota dachowca z temperamentem dziecko też może się wiele nauczyć, trzeba tylko zaakceptować jego charakter.

- Niezależnie od tego, musisz zawsze pamiętać o jednym: pies czy kot to nie są zabawki, które można kupić na ulepszenie humoru czy zabicie nudy. Zwierzę to żywa istota, o którym trzeba dbać - przypomnij Jarosław Balcerak.

Kochając psa, kota czy papugę można być jednym: zawsze będzie miłość odwzajemniona.

Kocie amory (GZ)

DANE: 20 MARCA 2004R., ŹRÓDŁO: EXPRESS ILUSTROWANY

Podczas marcowych dni i wieczorów często słyszymy za oknem przeraźliwe krzyki, które przypominają głos rozpaczliwie płaczące niemowlaka. Te odgłosy podane, że przyszła pora na miłosne uniesienia kocich par i że za 60 do 65 dni przyjdą na świat kocięta.

- Takimi przeraźliwymi dźwiękami koty i kotki wabią się nawzajem - objaśnił fachowo weterynarz, dr Grzegorz Malecki. - Przejmująco krzyczy też samica po włączeniu aktu kopulacji. Bywa często, że staje się wtedy także agresywna wobec partnera. Dla ludzi są bardzo irytujące takie odgłosy, ale tak to już natura stworzyła. Do kotki mogą się zbliżać do dziesięciu mężczyzn, który wywalczy sobie prawo pierwszeństwa.

Kameleon u doktora - Zdrojewska Grażyna

DANE: 21 LISTOPADA 2003R., ŹRÓDŁO: EXPRESS ILUSTROWANY

Niezwykłe, egzotyczne zwierzęta zamieszkują coraz częściej nasze domy. Nikt nie wpada w osłupienie, kiedy mieszkają znajomi zobaczyli legwana czy kameleona.

- Najczęstsze kłopoty ze zdrowymi egzotycznymi podopiecznymi biorą się z błędów hodowlanych - twierdzą lekarze weterynarii Grzegorz Malecki i Jarosław Balcerak, właściciele lecznic dla zwierząt w Łodzi. - Są hodowcy, którzy mają szeroką wiedzę na temat warunków, w jakie ich podopieczni żyją w naturze i starają się zapewnić im zbliżone w domach. Różne jednak nie mają zielonego pojęcia, jak z nimi postępować. Przed postawieniem diagnozy jeździmy często do domów hodowców, aby te warunki poznać.

Znudzona ... papuga

Wśród innych doktorów Balceraka i Maleckiego jest dużo papug, żółwi, dużych jaszczurek - legwanów, waranów, rzadziej kameleonów.

- Kłopoty mogą się używać przy żywieniu. Niedobory biopierwiastków na pewno powstają u węża problemy z wylinką, ze składaniem jaj i spadkiem odporności na różne schorzenia - obserwują obaj doktorzy. - Właściciel pieska preriowego, który trafił do nas ze złamaną łapką, musiał się dowiedzieć, jak on żyje w naturze, w jakim klimacie, co je. Dostępne zwierzęta cierpią na chorobę ... nudów. Tak jest często z papugami, które potrafią poważnie zachorować, gdy ich opiekun nie obejmuje dostatecznego zainteresowania nimi.

Psia karma dla gawrona = (lb)

DANE: 3 STYCZNIA 2002R., ŹRÓDŁO: EXPRESS ILUSTROWANY

Gdy próba śniegu powinniśmy pomyśleć o karmie dla wróbli, wron czy kaczek. Kto jednak chce mieć dobre jedzenie ptaków musi zrezygnować z karmienia ich chlebem i ziemniakami.

- Dla ptaków najlepszych jest dostępnych rodzajów ziarna - mówi Anna Deska z działu ptaków w łódzkim ogrodzie zoologicznym.

Zimą potrzebowaliśmy wysypywać w karmnikach jak największymi nasionami roślin oleistych. Konopie, len czy słonecznik nie zamarzną nawet na głównych mrozie. Do tego można dosypać proso lub jęczmień. Wspólne z myślą o zimowym dokarmianiu ptaków już jesienią suszą jarzębinę. Gdy nie ma nic innego w domu, a na dworze dokucza mróz i sypie śnieg, można wysypać groch lub ryż. Gawrony i kawki chętnie pożywią się nawet najtańszą suchą karmą dla psów.

Ptakom owocożernym, kwiczołom i kosom, najlepiej oferowane jabłka, marchew lub gruszki. Owadożernym sikorkom najbardziej odpowiada niesolona słonina lub smalec. Należy jednak pamiętać, aby słoninę mocno przymocować na drucie. W końcu, gdy ptak urwie ją, kiedy będzie tylko na niej usiądzie.

- Smalec wystarczy wlać w kubeczki i gdy stwardnieje zawiesić do góry nogami - tłumaczy dr Grzegorz Malecki, weterynarz.

Z dokarmiania ptaków chlebem lepiej zrezygnować. W każdym wypadku nie należy dawać pieczywa zapleśniałego i zamoczonego, bo szybko fermentuje i powoduje biegunki. Czasami nawet może zapchać przewód pokarmowy ptaka. Nie potrzebowaliśmy również wykładać gotowanych ziemniaków, bo szybko zamarzają.

- W mroźne dni dobrze jest kilka razy dziennie wystawić ciepłą wodę w miskach - obejmuje Anna Deska. - Przed wyłożeniem pożywienia karmy należy oczyścić ze śniegu i tak osłonić, aby tego, co w nim położono nie przykryć śniegiem.

 

 

© Przychodnia AS 2018